W 1976 w Polsce w kioskach RUCH równolegle pojawiły się dwa czasopisma zawierające komiksy: RELAX i ALFA. W Europie w tym czasie był wydawany od 1974 Métal Hurlant a w USA od 1977 jego odpowiednik pod nazwą Heavy Metal. Oczywiście od 1946 roku na rynku belgijskim jest dostępny TinTin, występujący także pod nazwą Kujfje w Holandii.

Na ALFA trafiłem dopiero niedawno gdy ktoś na Facebooku zapytał o to czy w „Rosińskim fantastycznym” (zbiór komiksów Grzegorza Rosińskiego zebranych przez Krzysztofa Graulę, które były wydane albo bardzo dawno temu albo w ogóle ich nie było w Polsce) znajdziemy komiksy z tego czasopisma.

Nabyłem więc ww. „Rosińskiego fantastycznego” i dodatkowo książkę „Pozaziemscy bogowie i kosmiczni detektywi” Marcina Osucha i Konrada Wągrowskiego, w których to spodziewałem się znaleźć więcej informacji o wydawanym prawie pół wieku temu czasopiśmie ALFA. Na końcu wziąłem także wszystkie numery ALFA – było ich 7 z portali aukcyjnych, po to by zobaczyć w oryginale te czasopisma i wyrobić sobie zdanie.

W otrzymanych numerach ALFA znalazłem mieszankę komiksów i artykułów naukowych poświęconych wielu geekowym i nerdowym tematom: piramidom i ich tajemnicom, czarnym dziurom, kosmosowi, antyświatom, podróżom w czasie, mechanicznym maszynom- dziś nazwalibyśmy ten gatunek steampunk, było tam także wiele tematów poświęconych możliwościom osadnictwa człowieka na innych planetach i informacje o UFO – przybyszach z innych światów.

Tematyka mimo, że upłynęło ok 50 lat od wydawania tego czasopisma (1976- 1985) bardzo aktualna. Tylko więcej dziś w tym zakresie wiemy bo technika poszła do przodu.



Komiksy, które zostały umieszczone w ALFA były różne pod względem stylów, scenariuszy, zaawansowania, lepsze, gorsze, super i kompletne dno. Wymienię tylko te, jest ich większość, które uważam, że mogły, bądź miały potencjał na dalszy rozwój i tak w podziale na numery, rocznikowo:
Numer 1: 1976
„Zaginiony świat„, cz.1 wg opowieści Conan Doyle`a, opracowanie Tibor Cs. Horvath i Imre Sebok – świetna historia, wydana na żółtym papierze, takim jak stare Kajki i Kokosze oraz wydanie polskie Dr. Jekyll i Mr Hyde. Akcja dzieje się w starej Anglii, to jakieś czasy i klimat Willego Foga z „80 dni dookoła świata” (stroje, ludzie, wyposażenie, technika), opowiada o wyprawie grupy badaczy do zaginionej krainy, gdzieś głęboko w dżungli gdzie przeżyły dinozaury a także ludzie pierwotni. Historia jest narysowana realistyczną kreską, ma świetnie dobrane dialogi a sama jej treść jest pochłaniająca i tajemnicza.

W tym samym numerze znajdziemy także komiks pt. „EGZAMIN„, seria: „W służbie galaktycznej”, część 1, ilustracje Janusz Stanny, Scenariusz Tadeusz Lech. W „EGZAMINE” głównym bohaterem jest Robert, który ma zdać tytułowy egzamin by dostać się do Służby Galaktycznej, elitarnej jednostki pilnującej porządku we wszechświecie. W tym celu musi polecieć statkiem kosmicznym w wyznaczone miejsce w okolicach Saturna i nadzorować pracę urządzenia latającego – robota ATOS. Jednak wykonując misję trafia na obcych z czego nie zdaje sobie sprawy, myśląc że to ekipa z Ziemi. Wykorzystując swoje umiejętności przegania napotkaną jednostkę i zalicza wszystkie zadania egzaminacyjne.

Komiks – o ile można tak powiedzieć, że to ten gatunek bo nie ma chmurek, dymków a są podpisane ilustracje jak w książeczce dla dzieci – jest moim zdaniem bardzo dobrze zilustrowany. Czerń i biel oraz bardzo surowe ilustracje podkreślają to jak bardzo samotnym można być w kosmosie lecąc przezeń małym stateczkiem. Scenariusz też jest niezły. Rośnie napięcie gdy Robert stwierdza, że przegonił intruza, statek obcego i baza nic nie wyjaśniając karze mu po prostu lądować, by po pewnym czasie dopiero wyjaśnić że atakowali go prawdziwi kosmici. Gdyby nie ta informacja opowiadanie byłoby banalne. Szkoda, że to była po prostu adnotacja pod obrazkiem. Myślę, że gdyby ta końcówka była pokazana graficznie gdzie można by pokazać statek obcego od środka i ten by np. raportował nieudany atak na ziemski statek kosmiczny, wtedy szok zakończenia mógłby być mocniej spotęgowany. No ale mamy to co mamy i tak było nieźle.

Numer 2: 1976 rok, tu znajdziemy dwa komiksy warte uwagi, pierwszy to kontynuacja: „Zaginiony świat„, cz.2 (ostatnia) wg opowieści Conan Doyle`a, opracowanie Tibor Cs. Horvath i Imre Sebok.
Drugi to zaś kontynuacja cyklu pt. „W służbie galaktycznej”, tych samych autorów co w nr 1, tytuł tej części to „Zamek Czarnego Barona„. Ponownie głównym bohaterem tej historii jest Robert ze Służby Galaktycznej, który ścigając obcych z cz. 1 poleciał na planetę zamieszkałą przez Czarnego Barona, który zmuszał zamieszkujących na niej ludzi do pracy w kopalni grających kamieni, bardzo cennej waluty będącej środkiem płatniczym w kosmosie. Robert zostaje złapany przez Czarnego Barona i uwięziony. Udaje mu się jednak zbiec z pomocą ATOSA, który towarzyszy mu od części pierwszej cyklu. Uciekając z pułapki Czarnego Barona Robert zdaje meldunek do bazy. Podaje w raporcie szczegóły dot. rakiety, którą uciekł Baron i jest plan by ją przechwycić wraz z ładunkiem grających kamieni.

To na co należy zwrócić uwagę w tym komiksie to z pewnością obrazy. Janusz Stanny bardzo futurystycznie przedstawił całą scenerię umieszczając jakby wycięte rysunki postaci i elementów scenograficznych na tle powiększonych zdjęć makro. Wielu może się nie podobać taki zabieg, mi jednak skojarzył się z filmem INTERSTELLAR i myślę, że zabieg ów należy do tej pory do jednych z ciekawszych i bardziej oryginalnych na całym rynku komiksowym. Scenariusz zaś jest dość standardowy, nie ma tam żadnego efektu wow, ale potraktowałem go jako rozwinięcie postaci i głównego bohatera przed przeczytaniem Alfa nr 3.


Numer 3: 1977 rok
„Założyciel cywilizacji”, na podstawie opowiadania R. Jarowa, K.W. Malinowski, Ilustracje – Zofja Panasiuk – odbywają się wyścigi machin czasu, do wyścigu staje Wasyl Fiedofiejew, jednak coś mu nawala w jego maszynie i ląduje w przeszłości jakieś 3000 p.n.e. Tam w podziękowaniu za pomoc w naprawie maszyny daje człekokształtnemu zapalniczkę. Po powrocie do współczesności dowiaduje się ze założył cywilizację.
Komiks trochę zabawny, naiwny, zwłaszcza jak się patrzy na maszyny czasu, które wyglądają jak samochody z Formuły 1. Rysunki prymitywne, żeby nie powiedzieć, że dziecięce, ale coś w nim jest.

Kolejnym komiksem jest: „Wehikuł czasu” na podstawie Georga Wellsa, Antoni Wolski, Ilustracje: Waldemar Andrzejewski. Główny bohater przenosi się w przeszłość lub w przyszłość, trudno dokładnie określić czas bo data 802701 rok ale kraina jest podobna do starej Grecji. Ktoś kradnie mu jego machinę. Dowiaduje się, że ludzie walczą z nacją, która nazywa się Morlokowie. Po kilku perypetiach udaje mu się przenieść miliony lat w przyszłość gdzie widzi Śmierć Ziemi.

Komiks ciekawy ze względu na rysunek. Dynamika kreski kojarząca się z Druilletem albo po prostu obrazkami z PRL, jak kto woli. Scenariusz jest adaptacją książki, nawet ciekawy podchodzący pod Planetę Małp, gdzie Ziemią próbują zawładnąć inne nacje. Można było wątek walki nacji pociągnąć dalej w kolejnych ALFAch, tu już musiałby być jakiś zdolny scenarzysta, komiks miał możliwości kontynuacji, rozwoju postaci, dodatkowych wątków. Ale zapewne chodziło o pokazanie czegoś innego gdy autorzy trzymali się ściśle scenariusza książki, możliwe że chodziło o pokazanie jakiegoś przemijania, braku trwałości Ziemi, nieunikniony koniec? Nie wiem.
No i mamy z pewnością najlepsze co w tej Alfie można znaleźć, to jest komiks, pt. „Pogoń„, trzecia część cyklu „W służbie galaktycznej”, scenariusz nadal Tadeusza Lecha ale w roli rysownika Janusza Stannego zastępuje Grzegorz Rosiński.
Czarnego Barona nie udało się złapać Służbie Galaktycznej, więc musi ruszyć za nim w pościg facet od wszystkiego, świeżo upieczony kadet – Robert. Obaj zapędzają się na dziwną planetę, zamieszkałą przez stworki posiadające czasułki. Tak czasułki! To takie rośliny, przydatne szczególnie podczas podróży w czasie. Wystarczy je zjeść i wraca się do współczesności nie ważne gdzie się obecnie jest. Czarny Baron ucieka postanawia uciec w przeszłość, zabierając urządzenie do podróży w czasie wspomnianym ludkom od czasułek. Za nim udaje się Robert, któremu udaje się schwytać i uwięzić Czarnego Barona. Misja wykonana.

Rysunki, rysunki, jeszcze raz rysunki autorstwa Grzegorza Rosińskiego sprawiają, że komiks jest na bardzo wysokim poziomie. Postacie są bowiem bardzo charakterystyczne, kreska płynna i dokładna. Scenariusz jest dobry. Jest kilka fajnych pomysłów jak kształty stworów oraz dziwne atrybuty jak czasułki. W tej części główny bohater jeszcze bardziej uzyskuje rozpoznawalność. Czarny Baron także nabiera fajnych cech kosmicznego złoczyńcy. Nie są to już płaskie postacie, mają swoje cele. Po tym odcinku widać, że zasłużyli na własną super bohaterską serię.
Numer 4: 1978 rok
„Wojna światów” H. G. Wellsa, opracowanie: J. Milczarek, ilustracje: Waldemar Andrzejewski.
Komiks o tym jak na Ziemię przybywają Marsjanie i wybijają niemalże wszystkich ludzi na potrzeby żywieniowe. Jednak zostają pokonani przez ziemskie zarazki więc w konsekwencji przegrywają wojnę o świat. Komiks narysowany w kolorze, super kadry, rysunki zrozumiałe, wartka akcja. Komiks mógłby być dłuższy bo jakoś taki za krótki jest jak na międzynarodową wojnę: Marsjanie kontra Ziemianie.

„Zemsta„, scenariusz: Tadeusz Lech; Grzegorz Rosiński w roli ilustratora. Tym razem Robert lecąc przez pustkę kosmosu natrafia na dryfujący stary statek kosmiczny, najprawdopodobniej będący wytworem Ziemian. Wchodzi do niego i natrafia w środku na starca, który zamieszkuje ów pojazd co najmniej od kilku dziesięcioleci, a który nalazł się na nim gdyż musiał uciekać z planety gdzie doszło do buntu robotów i gdzie zostawił kolegę Braxa. Podjęli decyzję, że polecą wraz z Robertem zabrać Braxa z ww. planety. Na miejscu okazało się, że to Brax był odpowiedzialny za bunt robotów. Po bitwie udało się złapać Braxa.
Komiks jak poprzednio rysowany przez Grzegorza Rosińskiego miał moją bardzo dobrą uwagę. Czerń i biel. Dokładna kreska. Wyraziste twarze mówiące od razu kto jest dobry a kto zły. Nowoczesne statki kosmiczne. Pomysł na rozrysowanie prędkości nadprzestrzennej genialny! (choć podobno zgapiony :)) Fabuła futurystyczna – dziś wszyscy obawiamy się, że sztuczna inteligencja opanuje świat i zyska nad ludźmi przewagę a tam roboty zaczęły już współpracować nad tym by opanować planetę. Być może w naszej rzeczywistości już nastąpiło takie przejęcie władzy przez maszyny tylko te nie ujawniają się bo jeszcze nie są na tyle mocne by przetrwać w konfrontacji z ludźmi.
Na koniec w tym numerze ALFA znalazł się komiks: „DROZ” Tekst: Ryszard Siwanowicz, Rysunki Andrzej Barecki. DROZ to opowieść o dwóch zegarmistrzach, którzy w roku 1774 budują mechanicznych ludzi. Jednakże ich wynalazki nie spotykają się z aprobatą kleru, który postanawia spalić rzemieślników na stosie za herezje.

Komiks ten jest zbudowany bardzo dobrze fabularnie. Fabuła wciąga od początku gdy na pierwszych kadrach mechaniczne lalki przypominają ludzi w wykonywanych zadaniach. Myślę można było rozwinąć tę historię i nie kończyć jej na tym numerze. Rysunki są dość proste ale rozpoznawalne. Komiks porusza aktualne tematy nad którymi można przez chwilę rozmyślać. Komiks doskonale uzupełnia artykuł w tym samym numerze na temat mechanicznych lalek.
Numer 5: 1980 rok
„Inwazja„, seria: „W służbie galaktycznej”, część 5 cyklu, ilustracje J. Majewski, Scenariusz Tadeusz Lech. Brax siedzi w ośrodku psychiatrycznym. Robert spędza wakacje na Syberii gdzie jego narzeczona Loke prowadzi badania nad rozwojem psychiki u zwierząt (skojarzenie z Neuralinkiem, Elona Muska). Pech chce, że w pobliżu rozbija się obcy statek kosmiczny. Bagheera – czarna pantera przynosi z niego jakiegoś mechanicznego robaka (biozarodnik wg. bohaterów komiksu). Wszyscy myślą, że to sprawa Braxa. Robert, Bagheera i Loke lecą na planetę Real by go schwytać. Na miejscu okazuje się, że istoty ją zamieszkujące chcą zniszczyć Braxa gdyż jest dla nich zagrożeniem. Robert pomaga unicestwić to co zainstalował tam Brax. Tymczasem na Ziemi okazuje się, że biozarodniki są obcymi, które potrafią sterować ludźmi i manipulowali również Braxem. Bardzo intrygujące jest zakończenie gdy do pyska Bagheery wlatuje owad i ona nagle zaczyna gdzieś biec – tak jakby była to zapowiedź jakichś katastrofalnych wydarzeń, kolejnej części horroru. Wnioskuję z tego kadru, że pewnie doszło do zainfekowania zwierzęcia przez kosmicznego robota, biozarodnik lub obcego. Film Ridleya Scotta „Obcy” powstał w końcu w 1979 roku, więc ten komiks mógł mieć podobny pomysł.

Komiks ma całkiem znośny rysunek. Widać, że rysownik chciał powtórzyć jakość poprzednich dwóch części narysowanych przez GR. Scenariusz także jest dość nowatorski jak na owe czasy, gdyż porusza możliwość zainfekowania nas, ludzi przez obcych, tak jak robi to grzyb maczużnik, który zmienia mrówki w zombie i każe im iść w kierunku jakiegoś wysokiego punktu by tam je rozerwać od środka i wyrosnąć.
Numer 6. 1981 rok
„Dziwne zdarzenia„, Scenariusz: Stanisław Kryczyński, ilustracje: Jerzy Majewski. Na pewnej planecie żyją potężne rośliny, o kilometrowej szerokości. Ludzie mają w nich kopalnie, z których pozyskują odżywczy miąższ. Pewnego razu na planetę przyjeżdża Teodor Polanowski- naukowiec, który chce zbadać pewnego motyla i w tym celu udaje się w sam środek potężnej rośliny. Rusza za nim Lee żeby go uratować gdyż roślina zaczyna być niebezpieczna gdyż właśnie kwitnie. Lee ratuje naukowca. Ten przynosi ze środka poczwarki, które zmieniają się w jego rękach w motyle.

Komiks o innym świecie, skolonizowanym przez rasę ludzką. Przychodzi skojarzenie z dziełami LEO, takimi jak BETELGEZA , ANTARES itp. Naprawdę dobra próba ukazania obcej planety. Dodatkowo wyrazisty kolor- nowość w ALFA.
„Głowa” wg. A. Bielajewa, ilustracje: Bogumił Łukaszewski, opracowanie: M. Borkowski. Pewnego razu profesor robiący badania nad przeszczepami głowy dostaje zawału i jego współpracownik postanawia go uratować i ożywia tylko jego głowę. Następnie dochodzi do kolejnego eksperymentu gdzie w tym samym laboratorium łączy się głowę pewnej kobiety ze znalezionym ciałem. Ta wyjeżdża do Nicei gdzie jej ciało zostaje rozpoznane przez przypadkowo napotkanego syna profesora, którego żywa głowa jest w laboratorium.
Komiks o tym do czego może posunąć się człowiek. Jakie są granice. Jakiś czas temu w mediach podano, że w Chinach planuje się przeszczep głowy. Jest już ochotnik do tego eksperymentu a testy na zwierzętach wyszły ok.
Numer 7: 1985 rok
Blamaż Mr Spacerangera, scenariusz Andrzej Ziembicki, ilustracje: Michał Demczuk – Pan Spaceranger to wizjoner, ogłasza wszystkim, że na Ziemię przybędą kosmici. Wszędzie buduje lotniska dla obcych, wysyła w kosmos wiadomość. W końcu świat obiega wiadomość , że obcy przybyli. Można święcić triumf. Ale do redakcji przychodzi list, że to oszustwo i wcale nie przybyli obcy na Ziemię a w powietrzu nad lotniskiem wiszą balony z lampkami udające statki kosmiczne. Na końcu jest informacja w postaci dialogu obcych, którzy wyglądają jak ludzie, że ten list wysłany do redakcji to ich robota.

Komiks ok. Jest jakiś trend w ALFA, że w ostatnim kadrze w komiksach pojawia się zaskakujące zakończenie. Może takie zakończenia pozwalały na szybkie ucięcie historii, nie wiem.
„Góra Gwiazdy” wg opowieści Walrego Brusowa, opracowanie: Andrzej Ziembicki, ilustracje: Henryk Laskowski – w Afryce umiera stary człowiek, na łożu śmierci opowiada Mstedze o tym, że trafił na stare zapisy mówiące o obcych żyjących na Ziemi. W zapiskach są wskazówki jak się tam dostać. Mstega, postanawia odnaleźć to miejsce. Trzeba przebrnąć przez sztuczną pustynię, co mu się udaje i trafia na Górę Gwiazdy, miejsce zarządzane przez kapłanów i umierającego króla, po którego śmierci poddani się buntują a kapłani postanawiają zatopić Górę Gwiazdy. Zarówno król jak i kapłani wyglądają dość zwyczajnie. Król przed śmiercią opowiada legenę jakoby ktoś przyszedł na Ziemię kilkaset lat temu.

Wszystko jest jakby banalne, tak jakby kapłani wykorzystując swój intelekt zapanowali nad ciemnym ludem czarnych – Letejów. Banalne ale jak zwróci się uwagę na rysunki to już nie – akcja dzieje się najprawdopodobniej w statku kosmicznym, są zegary, ekrany, dźwignie. Rysunki nawet ok, dialogi w formie podpisów pod obrazkami.
„Najważniejszy Powrót„, scenariusz Stanisław Plebański, Ilustracje: Henryk Laskowski – opowiadanie o tym jak po ponad dwóch i pół wiekach na Ziemię wraca statek kosmiczny i trafia na wrak gigantycznego statku na którym znajdują człowieka. Ten opowiada im historię, że ich planeta jest zajęta przez obcych, którzy postrzelili ów statek kosmiczny. Opowiadanie miało naprawdę potencjał do tego momentu. Potem to już była jakaś oklepana historia, zbyt prosta i naiwna. Ale do momentu gdy statki kosmiczne się spotkały – ten obcych i ziemski gdzie w konsekwencji ten ziemski oberwał po wysłaniu sygnału kontaktowego do zielonych ludzików to mogło być coś, niestety nie poszło dalej.

Numer 8, 2025?? – zapowiadany w Alfa 7, miał być poświęcony morzom i oceanom, niestety ten numer już się nie pojawił ale może ktoś kiedyś..
PODSUMOWANIE
Czasopismo ALFA miała wielkie perspektywy na to by być co najmniej drugim Metal Hurlantem. Występowały w nim wszystkie niezbędne elementy gwarantujące sukces: ambitne, futurystyczne artykuły, fantastyczne komiksy poruszające tematykę SCI-Fi, dobra nazwa periodyku, lepszy papier, więcej stron.
Coś jednak ALFA zabiło. Podejrzewam, że przyczyn mogło być co najmniej kilka.
Możliwe, że był to głównie brak stałej częstotliwości wydań – ludzie po prostu przestawali to kupować jak coś było wydawane w odstępie kilku lat, po prostu uodparniali się na czasową modę i zanikała im chęć zbierania, wyrastali w międzyczasie z tej gazety;
Na brak decyzji zakupowej mogło też wpływać nie trzymanie przez redakcję jednolitego poziomu merytoryki i wykonania historii obrazkowych. W ALFA komiksy mogły się trafić naprawdę świetne by zaraz w następnym numerze poziom co niektórych kompletnie zleciał na samo dno. Mogło też co niektórych razić, że ich ulubiona historia była napisana i narysowana w kompletnie różnym stylu z numeru na numer, tym bardziej gdy dostało się dwa razy próbkę możliwości Grzegorza Rosińskiego to jak przyjąć kolejnych autorów?
Brak autorów i dostępu do kolejnych wysoce merytorycznych tekstów. Dziś mamy Internet. Wtedy zapewne te artykuły musiały być żmudnie produkowane przez zbieranie fachowej literatury, kontakty z ludźmi nauki, grzebanie w bibliotekach. Generalnie potrzebny był bardzo duży nakład sił i środków do tego co mamy dziś gdy taki artykuł możemy wygenerować np. w Chat GPT w trzy minuty zadając mu tylko jedno odpowiednie pytanie.
Ponadto mogły drażnić tu i ówdzie wciskane rosyjskie nazewnictwo, propaganda co zniechęca do kupna. Na to nałożyły się z pewnością reglamentacje papieru, brak dostępu do wysoko specjalizowanych drukarni i wiele innych czynników.
CO DALEJ Z ALFA?
Nie wiem. Można by ALFA reanimować, jak RELAX. Pytanie czy na rynku jest miejsce jeszcze na kolejny magazyn komiksowy w dzisiejszej rzeczywistości gdzie wydawane są komiksy w całości i mamy na rynku dostępne nie tylko polskie magazyny tego typu.
Atutem ALFA, gdyby ją wskrzesić byłby niewątpliwie fakt, że stoi ona okrakiem na komiksie i na artykułach naukowych. Mogła by wiec z jednej strony konkurować z National Geographic, Focusem a z drugiej strony z Metal Hurlantem.
Jakbym miał podać przepis na nową ALFA, przez jej reanimację to aby zachować jej klimat i strukturę i by kogokolwiek zachęcić do jej zakupu to, uważam, że musiałyby być poniesione gigantyczne nakłady na treść super zaawansowanych artykułów tworzonych przez futurologów i wynajdujących co róż nowe tematy na poziomie co najmniej serialu: „Czarne Lustro”.
Trzeba by zachęcić artystów piszących niebanalne scenariusze i rysujących na poziomie hiper ekstra albo realistycznym albo bardzo oryginalnym, tu także wątpliwe, że ktoś się taki znajdzie bo musiałby rysować jak Polch, a to raczej trudne będzie bo ludziom się nie chce tyle ślęczeć nad obrazkami. orządny papier, grubsze, większe wydanie, nowe podrasowane logo.
Nowe media musiałyby być zaangażowane w taki projekt jak np. nie ludzie, np. AI. Oczywiście byłoby oburzenie na rynku, że AI kradnie treści no ale może chcemy wiedzieć już dziś co ma AI do powiedzenia.
To, jakby ktoś nad tym popracował to naprawdę byłoby coś.
Bardzo szkoda, że się to rozpadło, choć biorąc pod uwagę cykliczność wydań jakby się tak w końcu ta ósemka pokazała po kilkudziesięciu latach to chyba nikt by się mocno nie zdziwił i czytelnicy by kupili o ile jeszcze nie umarli i śledzili by ciąg dalszy przygód Czarnego Barona i Roberta, poczytali by o podwodnych odkryciach i dalej mogli ponieść się wyobraźni.
Jak ktoś chce kupić ten magazyn to na portalach aukcyjnych ALFA nadal jest, nawet wszystkie numery od czasu do czasu się pojawiają. Polecam jak ktoś nie ma zanim znikną z sieci lub osiągną bardzo wysokie ceny. Polecam też zakup bibliotekom archiwalnych wydań ALFA a jak są w posiadaniu takowych to nie oddawanie za darmo antykwariuszom tylko dlatego, że są stare i nikt ich nie wypożyczył od czterdziestu lat. Informacja dla bibliotek ALFA to dziś rarytas jest i kawał historii polskiego komiksu, nie warto oddawać i wypełniać półek seryjnymi badziewnymi pseudo bestsellerami.
Na koniec, trochę pofantazjuję, pozwoliłem sobie stworzyć, używając AI do wygenerowania obrazka, okładkę do numeru 8 ALFA. Użyłem tego linku: https://openart.ai .. o tak to mogło by dziś wyglądać.

i alternatywna okładka zgodnie z obowiązującym trendem:

Polecam ALFA.
Piotr



Dodaj komentarz