Jak opisać doskonałą historię jaką stanowi cykl „XIII” autorstwa dwóch wybitnych mistrzów: Williama Vance odpowiedzialnego za rysunki i Jeana van Hamme, który stworzył scenariusz do tej serii? Jak to przedstawić by nie zepsuć jej odbioru kolejnym czytelnikom?

img_9115

Już dłuższy czas gryzłem się z tą myślą gdyż zrecenzowanie tej opowieści okazuje się niezwykle trudną sprawa z racji mocno rozbudowanej fabuły, scenariusza obfitującego w znaczna ilość detali i wielu wątków nakładających się na historię po przeczytaniu każdego kolejnego tomu.

Może zacznę tak. Seria XIII to coś podobnego do książki „Tożsamość Bourne`a” Roberta Ludluma i ekranizacji pod tym samym tytułem z Mattem Damon`em czy też do filmu „Długi pocałunek na dobranoc” z Geeną Davis i Samuelem L. Jackson`em.

img_9116

Seria „XIII” składa się z: podstawowej zatytułowanej XIII i dodatkowej spinoff tj. „XIII Mystery”. Ta spinoffowa poświęcona jest kilku postaciom pojawiającym się na łamach głównego wątku i tworzona jest już przez różnych autorów. Dodam, że nie byle jakich twórców.

Motyw przewodni serii „XIII” oparty jest, podobnie jak we wspomnianych filmach i książce, na tym, że główny bohater, zwany numerem XIII- od posiadanego tatuażu na ramieniu- cierpi na brak pamięci a z przeszłości wychodzą różne niewygodne fakty, pojawiają się osoby nie pozwalające mu normalnie żyć. Ponadto on sam także dąży do poznania prawdy kim jest, jaką ma przeszłość, skąd posiada specyficzne umiejętności.

Seria wyróżnia się inżynierską wręcz logiką. Wszystkie wątki są precyzyjnie poukładane i wymagają nie lada koncentracji gdy śledzi się fabułę serii. W większości na kadrach jest sporo tekstu do strawienia i uwaga nie wolno nic opuścić sądząc, że się coś przewinie by szybciej zobaczyć co zdarzyło się dalej. Nie tu. Wszędzie trzeba być czujnym gdyż każdy tekst nierzadko uzupełnia wiele detali z przeszłości głównego bohatera lub zdarzenia dziejącego się w teraźniejszości, nie są to wypełniacze jak elementy tła w postaci włączonego telewizora.

Sam osobiście jestem zwolennikiem prac gdy to ilustracja mówi sama za siebie co się dzieje lub co ma się wydarzyć, tak wspominałem w recenzji choćby „Vuzza” Druilleta gdzie tytułowy bohater sięga po miecz by za chwilę wykończyć wokół wszystkie potwory, tak się dzieje także w popularnym Thorgalu gdy już same twarze mówią co się za chwilę zdarzy ale nie tu. Tu funkcja dymów jest nie tylko dialogowa ale także posiada rolę wyjaśniającą zawiłości sprawy w jaką wmieszany jest XIII. Dymki nie opowiadają co jest na ilustracji- to in plus, nie znajdziemy tu takich podstawowych błędów.

img_9117

Obok scenariusza potężnym atutem serii, za który zostanie zapamiętana przez pokolenia jest grafika. VANCE, jakby w odpowiedzi na szczegółowy scenariusz van HAMME narysował z pietyzmem wszystkie kadry, wręcz napakował je detalami, które po części angażują też czytelnika by sam szukał np. tego co zauważył główny bohater patrząc na zdjęcie. Rysunek realistyczny także mocno wpływa na pozytywny odbiór serii. Dodatkowo wszystko jest starannie pokolorowane.

Na uwagę także zasługują bohaterowie. Każdy jest indywidualnością i osobowością. Nie ma tu płaskich postaci czekających tylko na to by główny bohater ich podziurawił swoją spluwą. Tu każdy jest kimś i mógłby swobodnie tworzyć osobne serie. Dobrze, że poświęcono choćby części z nich serię XIII Mystery.

img_9123
img_9122-1
img_9121-2

Reasumując. Komiks z tomu na tom trzyma ten sam wysoki poziom. Taki sam starano się kontynuować w serii pobocznej. Jest napięcie we wszystkich tomach. Jest ciągle ta sama dobra, ostra kreska i bardzo szczegółowy scenariusz. Historie są nie oczywiste i pełne zaskakujących rozwiązań. Postacie się lubi. Seria to uczta dla mózgu czytelnika.

Tak więc kawa i czytamy.

Serię polecam.

Piotr

Zacytowane obrazki pochodzą z komiksów XIII wydanych przez Siedmioróg lub Taurus Media.

Dodaj komentarz

Trendy