Jeśli ktoś szuka kryminału gdzie zakończenie wbija w fotel to, to jest właśnie ten komiks.

img_8221

Akcja dzieje się w małym miasteczku Giverny, w którym ginie właściciel gabinetu okulistycznego. Zostaje znaleziony w strumieniu, zadźgany najprawdopodobniej nożem i z roztrzaskaną twarzą.

Policja prowadzi śledztwo. Jest wielu podejrzanych. Przede wszystkim okoliczni mężczyźni, którzy mogli kierować się zazdrością o kobiety z którymi flirtował denat.

W tle morderstwa przewija się kilka wątków: w tym główny – sprawa Moneta i jego „Czarnych nenufarów”- zaginionego, mitycznego obrazu, rzekomo namalowanego tuż przed śmiercią przez malarza w tym właśnie miasteczku.

Monet na tle swoich obrazów z nenufarami, źródło internet.

Dodatkowo są: inne nie wyjaśnione zabójstwa, kilka ciekawych kobiet -ich historie związków z denatem i tajemnicza fundacja.

img_8214

Z watków w komiksie do mnie najbardziej przemawiała historia obrazu Moneta. Każdy chciałby z nas stać się takim Indianem Jonesem i odnaleźć Świętego Graala w postaci starego, cennego obrazu. Marzenia z dzieciństwa, które żyją w każdym z nas.

Kiedyś czytałem o historii innego obrazu. Było to dzieło sławnego niemieckiego malarza Cranacha pt. „Madonna Głogowska”. Historię znalazłem w książce „Festung Glogau 1944-1945” Przemysława Lewickiego. Wspomniane dzieło zostało zagubione w trakcie wojennej zawieruchy. Obraz wcześniej wisiał długie lata w Głogowskiej Kolegiacie. Niedawno pokazał się on na stronie www w muzeum na terenie Rosji. Lecz gdy ludzie zauważyli, że tam jest, napo wrót zniknął.

Poniżej zaginiony obraz „Madonny Głogowskiej”.

Jeszcze ciekawszym jest opowieść o innym obrazie Cranacha, przyniesionym przez pewną kobietę w latach 70-tych do muzeum w Głogowie pt. “Dziewczyna w złocie”. Kobieta otrzymała za niego wynagrodzenie 500 zł i obraz wyparował. Legenda głosi, że mogła być na nim namalowana kochanka Cranacha… bardzo ciekawe. Pobudziło to moją wyobraźnię na tyle ze zacząłem szukać w internecie jakichkolwiek sladów lecz nic nie znalazłem.

Przemysław Lewicki pisze zaś tak na swoim fanpage-u:

DAS MÄDCHEN IN GOLD…

Na początku lat 70-tych w muzeum w Głogowie pojawiła się pani, która chciała sprzedać bardzo stary, jej zdaniem, obraz. Mieszkała w pobliskiej wsi Serby, przyszła pieszo i przyniosła przedmiot ze sobą. Muzeum nie miało gotówki na zakup, więc musiało odmówić, ale pani wspaniałomyślnie podarowała go placówce i tak w niej pozostał. Analiza malowidła wykazała, że prawdopodobnie pochodzi z XVI wieku, zostało wykonane na lipowej desce i przedstawia dziewczynę, która w dłoniach trzyma portret jakiegoś mężczyzny. Jej strój dobrze pasuje do epoki, w której miał powstać obraz, pozostałe szczegóły oraz stan zachowania nie wzbudziły żadnych podejrzeń muzealników. Opisane wydarzenie wywołało niemałą sensację, gdyż dzieło z epoki renesansu pojawia się dość rzadko, a jeszcze w takich okolicznościach. Jednak prawdziwy szok wzbudziły oględziny drugiej strony dzieła. Znajdował się na niej odręczny napis w języku niemieckim:

„LUCAS CRANACH, DAS MÄDCHEN IN GOLD”

Cranachów było dwóch, starszy i młodszy, nosili takie same imiona, tak też przeszli do historii jako wspaniali malarze, po których zachowało się wiele przeróżnych obrazów. Dla nas najbardziej znany to przepiękna „Madonna Głogowska”, arcydzieło „zaginione” w 1945 roku, które po prawie 60 latach „odnalazło” się w Muzeum Puszkina w Moskwie. Ale nie o tym dziś pisać…

„Drugi” Cranach w Głogowie? Czy to jest w ogóle możliwe? Kim była „Dziewczyna w złocie”? Dlaczego nikt wcześniej nie słyszał o takim obrazie? Może to jednak falsyfikat? Skąd się mógł tutaj wziąć taki okaz? Jego tematyka nie jest religijna, więc nie mógł pochodzić z któregoś z kościołów. Nie sposób stwierdzić czy należał do bogatego mieszczanina czy też znajdował się na wyposażeniu jednego z pałaców, których nie brakowało w okolicy. Jakim zatem cudem trafił do Serbów?

Na koniec warto dodać, że wspomniana pani otrzymała uścisk dłoni od historyków z muzeum oraz nagrodę w wysokości 500 zł, którą wtedy zafundował Wydział Kultury Prezydium Powiatowej Rady Narodowej Głogowa. Na tym znana mi historia kończy się, pozostał po niej artykuł w lokalnej prasie oraz niewyraźne zdjęcie. Pytanie zasadnicze dotyczy jednak kwestii gdzie jest obecnie TEN obraz i jakie były dalsze jego losy. Może ktoś z Państwa posiada jakiekolwiek informacje?

Więcej na temat ukrywania dzieł sztuki przez Niemców pod koniec wojny w Głogowie i w okolicy można także znaleźć w mojej książce „FESTUNG GLOGAU 1944-1945”, do lektury której serdecznie zapraszam. Prawdziwa historia zaginięcia „Madonny Cranacha” znacznie różni się od tej powszechnie znanej, inne „skarby” także miały burzliwe dzieje. Polecam, szczegółowe informacje w poniższym linku”

Poniżej sam zaginiony obraz:

Wracając do samego komiksu „Czarne nenufary”, historia jest bardzo pogmatwana i lepsza niż byłem sobie w stanie wyobrazić. Dwukrotnie wypożyczałem komiks z lokalnej biblioteki w Gdyni Witomino by przemyśleć czy czegoś nie pominąłem.

Komiks polecam. Książkę na bazie której została stworzona ta powieść graficzna z pewnością przeczytam. Polecam także zacytowana wiedzę z publikacji Przemysława Lewickiego “Festung Glogau 1944-1945”, jest to kawał rzetelnej wiedzy. Wszystkie wyżej wymienione pozycje to ten sam klimat więc gdy ktoś czytał książkę, komiks o nenufarach powinien czerpać radość z Festung Glogau 1944 -1945 i na odwrót.

Piotr

Dodaj komentarz

Trendy