Niedawno byłem ponownie na wystawie prac Grzegorza Rosińskiego.

img_8099-1

Drugi raz dlatego, że wcześniej udało mi się ją odwiedzić w EC1 w Łodzi a tym razem była to Warszawa, Pałac Kultury i Nauki.

Powód, dla którego poszedłem na nią ponownie był taki, że rzadko (właściwie nigdy) się zdarza by artysta tej klasy robił wystawę swoich prac w Polsce z takiego medium jakim jest komiks, stąd i moje zainteresowanie by odwiedzić ją po raz kolejny ale w innym miejscu. Ciekawy byłem czy tak samo wybrzmi w mojej głowie jej odbiór w Warszawie jak w Łodzi.

Z tymże tym razem w stolicy miałem ekskluzywnie. Wystawa była zorganizowana TYLKO DLA MNIE.

Śmieję się.

Przyszedłem na nią ok godziny 17.00 w tygodniu, po pracy i ku mojemu zdziwieniu nikogo ze zwiedzających nie zobaczyłem poza jedną panią sprzedającą bilety, katalogi i komiksy Grzegorza Rosińskiego; drugą która zeskanowała moją wejściówkę i pana pilnującego wystawy. Wszyscy troje jakby specjalnie na mnie czekali. Za drzwiami naprzeciwko wystawy były rozłożone kieliszki czekające na napełnienie, tylko brakowało jeszcze szampana.

No i wszedłem.

Przesuwając się w dowolnym, wyznaczonym przez siebie kierunku zwiedzania podziwiałem kolejne etapy twórczości Grzegorza Rosińskiego. Od tych najdawniejszych prac: adaptacji książek przygodowych, projektów okładek, Kapitanów Żbików, po takie hity jak seria Thorgal, rysunki fantastyczne- w tym do serii Yans aż po ostatnią twórczość związaną z okładkami, Skargą Utraconych Ziem i Zemstą Hrabiego Skarbka. Coś wspaniałego. Udało mi się nawet obejrzeć wywiad w salce z człowiekiem co widział kosmitów i opowiadał jak pokazywał im swój pasek a ci wielce zainteresowani badali go na wiele sposobów. Dla przypomnienia GR zrobił komiks o spotkaniu z obcą cywilizacją tego człowieka.

Natomiast to na co nie zwróciłem uwagi za pierwszym razem będąc na wystawie w Łodzi to była dodatkowa narracja towarzysząca obu wydarzeniom. Nie zauważyłem jej w Łodzi gdyż wokół było dużo osób i czułem, że wszyscy się popychają by wszystko zobaczyć, pogadać z autorem, obfotografować kolejne dzieła, dostać autograf, plakat i w ogóle jakoś wtedy było przepełnienie wszystkiego związanego z festiwalem komiksów. Tym razem w Warszawie czasu miałem dużo i zauważyłem TO .. a mianowicie obok wszystkich dzieł były sentencje i opisane kolejne wydarzenia z twórczości GR, które trzeba czytać i jednocześnie obejrzeć co dokładnie wisi obok.

Po tych opisach w korelacji z przedstawionymi dziełami można spostrzec autora jaki jest. Ilustracja go cieszy, szuka nowych doznań, nowych światów. Nowymi technikami próbuje wyjść poza przyjęte konwenanse żeby nie było nudno. Właściwie ciągle ma chłopięcą ciekawość świata i to go prowadzi i jego czytelników ku przygodzie, którą przedstawia. Naprawdę coś wspaniałego.

Drugą rzeczą , wartą uwagi na tej wystawie to korektory i poprawki. Obserwując z bliska prace można dokładnie przeanalizować manualną technikę wykonania plansz komiksowych , w których zdarza się zauważyć gdzieniegdzie korektor, wymazywanie, cięcie kadrów. Sztuka nie jest perfekcyjna i dlatego to prawdziwa sztuka.

resized_20240618_174316-3-1

Dziś już w dobie komputerów to nie ma już tego, rysunki od razu są perfekcyjne a często detale , w tym twarze są malowane na zasadzie copy -paste (kopiuj wklej). W twórczości GR wszystko jest rzemieślnictwem i warto to szczegółowo, z bliska podpatrzeć i jest okazja, są szkicowniki, oryginalne prace, kartki wyrwane z notatników, różne techniki: ołówek, olej, markery. Można się przy tej okazji nauczyć świetnie rysować. A propo takiego „małpowania” rysunku. Kiedyś byłem świadkiem jak wpadł jakiś „artysta” do Centrum Komiksu w Warszawie i chciał jakiś komiks gdzie jest zima. Sprzedawca polecił mu „Thorgala – Władcę Gór”. Ten wziął i powiedział, że skopiuje ten styl rysunku.. zauważyłem lekki uśmiech u sprzedawcy i sam też sobie pomyślałem, że tego skopiować się nie da ale dobra niech próbuje.

Rzecz numer 3, której nigdzie nie ma to figurki z uniwersum Thorgala. Super sprawa gdy chce się zobaczyć tego ohydnego karła z Trzech Starców z Krainy Aran (Nad Jeziorem Bez Dna) czy wystrzałową Kriss de Valnor w jej najlepszych latach z Thorgal – Łucznicy.

Karzeł nawet pasuje do scenerii Pałacu Kultury i Nauki, zdjęcie poniżej.

resized_20240618_174408-1

Kriss- tego nie mogłem nie umieścić w tej recenzji:

resized_20240618_174358-3-1

Ostatnie to film, o którym już wspomniałem o obcych, którzy nawiedzili człowieka na wsi w Polsce. Warto to zobaczyć.

I na koniec polecam zakup katalogu, tam można poczytać więcej i powtórzyć to co się widziało na wystawie. Jednak nic nie zastąpi doświadczenia z tego wernisażu i przebywania z dziełami na odległość kilkudziesięciu – kilkunastu centymetrów, bo najzwyczajniej nie widać aż tak wielu szczegółów na wydrukowanym katalogu czy w komiksie jak choćby skali, formatu, wspomnianych poprawek, włożonego wysiłku by dana postać lub wydarzenie ujrzały światło dzienne i zostały wydane.

A jeszcze taka ciekawostka jak ktoś był na wystawie w Łodzi i w Warszawie to są dwie wersje katalogów i plakatów.

5974b97a-e737-49a2-b90b-80e72ac6d46c-1

Wystawę polecam!

Piotr

Dodaj komentarz

Trendy