Wyobraź teraz drogi Czytelniku, że jesteś ohydny, gruby, ciężki i świat Cię nie chce. Każdy czuje do Ciebie odrazę przez to jaki jesteś, jak żresz, pocisz się i wyglądasz.
Taki właśnie jest Polza, główny bohater opowiadania „Blast”.

Ww. to okładki komiksu Blast, wydawnictwo Mandioca
Blast- to wg. Polzy „efekt fali uderzeniowej towarzyszący wybuchowi”. Uczucie, którego doznaje po raz pierwszy upijając się w deszczu podczas gdy jego ojciec leży chory w szpitalu. Doznaje wtedy olśnienia i widzi figurę z wyspy Rapa Nui.
Jego ojciec umiera, wtedy Polza postanawia zrobić odwrotną rzecz, do tej przed którą chciał go przez całe życie uchronić jego tato. Przed bezdomnością. Postanawia zamieszkać na ulicy, a właściwie w lesie i zostać kloszardem. Pomieszkuje także po opuszczonych domach gdy jest chłodniej na dworze. Wszędzie gdzie jest chleje alkohol i zajada sie czekoladowymi batonikami poszukując psychicznego stanu, który nazywa blastem.
Pewnego razu spotyka Carole, dziewczynę w spr. której pobicia prowadzone jest śledztwo i to śledztwo jest pierwszym planem komiksu, jakby obramowaniem, wewnątrz, którego to Polza opowiada co właściwie zaszło na ponad 800 stronach i relacjonując wypełnia ow obraz kolejnymi szczegółami. Robi to naprawdę skrupulatnie. Następnie po tym gdy już wiemy praktycznie wszystko zderzamy się z końcowym epilogiem i ..chyba nie jesteśmy już tacy pewni czy dobrze zrozumieliśmy to w co uwierzyliśmy w trakcie opowiadania Polzy.
Co mi się przede wszystkim podobało czytając ten komiks to właśnie kolejny nowy pomysł Manu Larceneta na wspaniałą i oryginalną historię po Raporcie Brodecka.
Po wtóre sposób prowadzenia narracji gdy główny bohater opowiada historię tak jak on ją widział.
Po trzecie rysunki, zderzanie profesjonalnego obrazu w komiksie przez Manu Larceneta z dziecięcymi obrazkami w momencie gdy dochodzi do blastow. Świetnie pokazany stan psychiczny gdy wszystko idzie w rozsypkę i układa się bohaterowi na nowo i czysto w głowie. W jego głowie powstają rysunki jak opisane w książce „Szczęśliwy jak dziecko które maluje” Arno Stern.

Obrazek powyżej pokazuje doznania blasta przez głównego bohatera. Obrazek z komiksu Blast tom 1, wydawnictwo Mandioca.
Po czwarte znowu rysunki- biel i czerń ale tak skomponowane, że brak kolorów nie jest istotny gdy jest prezentowana przyroda. Kolory dodaja sie same.

Obrazek powyżej to przyroda pokazana w Blast, tom 1, wydawnictwo Mandioca.
Piąte to bardzo oryginalny bohater. Brzydal. Nikt nie chce się utożsamiać z takim człowiekiem. Jednak jesteśmy ciekawi jego przygód i podejścia do życia gdy zostaje kloszardem.
Nr sześć to czyta się tę historię bardzo płynnie, miodnie i zrozumiale.
I na koniec to ZAKOŃCZENIE! Tak oryginalne, że aż szkoda, że się kończy, mimo że miałem porcję ponad kilkuset stron do strawienia to chciałbym jeszcze dalej to konsumować.
To kolejny komiks w tzw. wysokim „C” i teraz ponownie trzeba szukać następnych, tak oryginalnych opowieści. Na szczęście Mandioca coś tam szykuje wkrótce od tego autora.
Krzyknę tylko „Nie leżeć, wydawać!” Chcę przeżyć kolejny blast czytając coś jeszcze bardziej oryginalnego.
Komiks oczywiście polecam. Piotr




Dodaj komentarz